Wyszukiwarka

sobota, 3 stycznia 2015

Łotewska prezydencja w cieniu Rosji

1 stycznia 2015 r. Łotwa, jako kolejny kraj Unii Europejskiej, objęła prezydencję w tej organizacji. Łotewski szef MSZ, Edgars Rinkēvičs, zapowiedział, że głównym problemem, z jakim będzie się borykał jego kraj przez najbliższe pół roku jest konflikt na Ukrainie. Rinkēvičs stwierdził jednak, iż prezydencja nie będzie ani prorosyjska, ani antyrosyjska. Niewątpliwie, w tej kwestii będą pomocne aspekty historyczne Łotwy jako byłej republiki ZSRR i obawy, jakie żywi społeczeństwo państwa bałtyckiego w stosunku do planów prezydenta Rosji.

Rinkēvičs nie zwrócił jednak uwagi w swojej wypowiedzi – co jest spowodowane jej nadmierną dyplomatycznością w treści – że kraj, który będzie prowadził politykę UE - przynajmniej w kwestii promocji organizacji - w najbliższym czasie nie może lawirować pomiędzy jedną a drugą postawą przez dłuższy czas. Wynika to z tego, iż Łotwa jest teraz rzecznikiem nastrojów wewnątrz samej Unii. Tym samym prezydent Rosji, widząc, jaki stosunek żywi do niego cała Unia Europejska, będzie mógł przenieść te obserwacje na Rygę i prowadzić ze swoim sąsiadem politykę dyplomatyczną zależną od sytuacji w Brukseli. To, w dłuższej perspektywie, może zaszkodzić nie tylko temu państwu, lecz także Litwie, Estonii i w konsekwencji Polsce, która ma podpisane z tymi krajami pakty o ochronie przestrzeni powietrznej nad Wilnem, Rygą i Tallinem. 

Jaki zatem stosunek przybierze prezydencja unijna pod wodzą Łotwy w kwestii Moskwy? Przyjrzyjmy się bliżej temu, jak reszta krajów UE odnosi się do Rosji. Na samej Łotwie rządzi prorosyjska partia Zgoda, która w pełni popiera akcje separatystów na Ukrainie i, kto wie, czy w dłuższej perspektywie sama nie poprosi Putina o opiekę nad narodem łotewskim. Niemcy, mimo pozornej neutralności, rozmawiają w pełni otwarcie z Moskwą o zawieszeniu konfliktu i współpracy militarnej. Francja wysyła okręty wojskowe w ramach kontraktów wojskowych. Najbliższe sąsiedztwo Polski - Czechy, Słowacja i Węgry – postulują ograniczenie sankcji i przywrócenie Rosji miana równorzędnego partnera gospodarczego. Tylko Warszawa w tym doborowym towarzystwie opiera swoją politykę na bezgranicznym poparciu dla Ukrainy w tym konflikcie. 

Wnioski nasuwają się same. Polityka Unii Europejskiej w kwestii ukraińskiej będzie stopniowo zmieniać się na prorosyjską. Jedyną kwestią, która zostaje poddana pod dyskusję jest tylko stopień rozłożenia w czasie tego zjawiska. Pół roku, bo przez tyle Łotwa będzie pełnić prezydenturę w Unii, może nie wystarczyć na pełną zmianę orientacji. Nie ulega jednak wątpliwości, iż obecność prorosyjskiego kraju na czele Unii znacznie przyspieszy proces prorosyjskiego przeistaczania się UE, ale nie gwarantuje jego zakończenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz