Wyszukiwarka

sobota, 27 września 2014

Prorosyjskie lobby w Europie

Premier Czech, Milos Zeman, oświadczył, iż sankcje nałożone na Rosję nie pomogą, a wręcz pogorszą sytuację ekonomiczną państw Zachodu. Tym samym dołączył do grupy państw - m.in. Węgry, Słowacja, Niemcy, Francja - które sceptycznie podchodzą do dalszego zaogniania stosunków z Moskwą. Ponadto, pojawiła się informacja, że na terenie Łotwy przybywa osób legitymujących się rosyjskim obywatelstwem. Według komentatorów, taki stan sygnalizuje zamiary Rosji co do aneksji tego kraju.

Widać wyraźnie, iż w Europie powoli dokonuje się zmiana sojuszy.  Coraz więcej państw pragnie ułożenia stosunków z Rosją i powrotu do ich normalizacji. Ukraina została już poświęcona, zatem czekamy na dalsze kroki Putina. Widać, że następnym nie będzie Polska, ale państwa bałtyckie. To logiczne, ze względu na płaszczyznę geopolityczną, a także historyczną. 

Czy jednak Polacy mają się czego obawiać? Wątpię. Gra Rosji to typowa rozgrywka mająca na celu poprawę stosunków wewnętrznych oraz umocnienie swojej pozycji na świecie. Co się za tym kryje? Historia pokazała, że zazwyczaj słabość państwa i jego samoistna zdolność do rozkładu. Rosyjski politolog, Wiktor Suworow, powiedział, iż Rosja nie wytrzyma w obecnym stanie dłużej niż 10-15 lat. Kto wie, jak straci Syberię w niedługim czasie, to może nawet i krócej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz