Wyszukiwarka

wtorek, 16 września 2014

Początek końca Platformy

Dziś w mediach ukazała się informacja, iż koalicjant Platformy Obywatelskiej - Polskie Stronnictwo Ludowe - postawiło warunki co do osób mających obsadzić stanowiska ministerialne. Szefostwo tej partii wymieniło kilka nazwisk polityków, które są uważane za persona non grata i nie uzyskają akceptacji władz koalicjanta. Trudno się dziwić. Po cudach trwających 7 lat PSL nie chce brać współodpowiedzialności za to, co przez ten czas działo się w polskiej polityce. Tak nawiasem, nie zostanie im zapomniane głosowanie na szkodę Polski i jej obywateli w kilku strategicznych sytuacjach, ale to już zadanie dla przyszłego rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Wszelkie wymiany personalne można puścić kantem. Poza jedną. PSL domaga się stanowiska ministerialnego dla... Grzegorza Schetyny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż przez ostatnie lata Schetyna był odsuwany od głównego nurtu personalnego Platformy. Taka decyzja jest policzkiem dla wyjeżdżającego Tuska, który uważał go za najistotniejszego konkurenta w ewentualnej walce partyjnej. Jednak on nie ma już wpływu - namacalnego, oczywiście - na polską politykę. Jeżeli Ewa Kopacz przystanie na te warunki - a na chwilę obecną nie ma wyjścia, ponieważ brak zgody oznacza rozpad koalicji i przedterminowe wybory - to będzie wyraźny sygnał dla wszystkich członków partii rządzącej, iż dawna epoka minęła.

A stąd już prosta droga do podważenia autorytetu Kopacz wśród partyjnych kolegów i podziału partii. Tu nawet nie pomoże Sikorski, który jest kreowany na Marszałka Sejmu, ponieważ również nie jest lubiany. Oczywiście mnie taki obrót sytuacji cieszy. Mam nadzieję, że także wszystkich Polaków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz