Wyszukiwarka

środa, 24 września 2014

Euro wiecznie żywe

Ostatnio do przestrzeni publicznej wrócił temat przyjęcia w Polsce europejskiej waluty. Stało się tak za sprawą Bronisława Komorowskiego, który chcąc wykorzystać w naszym kraju ciężką sytuację polityczną i gospodarczą zobaczył szansę na taki krok. Niemal natychmiast wtórował mu Janusz Palikot z Twojego Ruchu, który stwierdził, iż taki ruch przybliżyłby Polskę do Europy.

Pytanie tylko, czy warto przybliżać się do takiej Europy? Zlaicyzowanej, o zatraconym poczuciu tożsamości, federalnej, multikulturalnej. Europa w obecnym kształcie, na skutek rewolucji seksualnej w 1968 r., zmieniła się w jeden wielki chaos, którym rządzą najgorsze z możliwych neoobyczaje oraz osoby, które kiedyś nazwalibyśmy "osobami o wątpliwej reputacji". Nasze czasy można scharakteryzować tak, że im większe dziwactwo staramy się przeforsować, tym bardziej jest ono aprobowane.

Nie tylko względy moralne odgrywają tu rolę. Najważniejsze się kwestie ekonomiczne. Kryzys, stymulowany przez katastrofalną politykę fiskalną Europejskiego Banku Centralnego, spadłby niechybnie na nasz kraj. Ponadto, nasza i tak wycieńczona gospodarka pogrążyłaby się w recesji, ponieważ siły ekonomiczne naszego kraju musiałyby dostosować się do kursu europejskiej waluty, który jest sterowany przez najważniejsze gospodarki Eurolandu - Niemcy i Francję. 

No i ten aspekt niepodległości. Podstawą każdego kraju jest własna waluta. I nie mają sensu tutaj jakiekolwiek oświadczenia o współpracy, która nie ma zabierać nam suwerenności. To nieprawda. Każdy rodzaj podległości komukolwiek, zwłaszcza w kwestii finansowej, wiąże się z odebraniem nam cząstki samostanowienia. Zatem, chcemy być Polakami - nie bratajmy się z eurokratami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz